Starych powłok z mebli pozbywam się najczęściej stosując środki…

Do usuwania starych powłok. Używałem preparatu V33 w zielonej butelce, ale niezbyt mi się podobał, bo nie miałem wełny stalowej i później i tak wszystko musiałem zeskrobywać szpachelką i cyklinami. Długo i mozolnie. Kupa roboty.

W jednym z następnych projektów (fotel ŚFM 300-190 Lis, zwany liskiem) poszedłem prostą drogą zdzierania starego lakieru moim super stugiem ośnikiem oraz cyklinami bez uprzedniego traktowania go jakimikolwiek środkami.

Efekt? Błyskawicznie dotarłem do litego buka i nie musiałem bawić się zbyt długo z papierami ściernymi. No… Nie do końca. Zgodnie z zaleceniami producenta lakieru, tuż przed nakładaniem nawilżyłem lekko wilgotną ścierką każdy element ramy,by sprawdzić, czy nie unoszą się tam końcówki włokien i niestety pojawiły się czerwone plamy, pozostałości po starej powłoce. Trzeba było znowu zdzierać. Całe szczęście tylko w kilku miejscach. Chciałem przyspieszyć sobie pracę drobną wełną stalową (000), ale niestety powierzchnia nie była wystarczająco dobrze zeszlifowana, bo metalowe drobinki (niewidoczne gołym okiem) dostały się pod włókna drewna. Po zwilżeniu, zabarwiły lekko drewno na szaro. Trzeba było powtórzyć szlifowanie. Tym razem tylko papierem. Dopiero wtedy wszystko wyglądało tak, jak powinno.

Nowe powłoki?

Te robię albo z półmatowego lakieru do parkietu Beckers Panellack, albo używam różnego rodzaju olejów do drewna. Inaczej sprawa ma się z łyżkami. Do nich stosuję olej z orzechów włoskich, który jest bezpieczny w kontakcie z żywnością.

Gdzie zaopatruję się w te wszystkie materiały?

Wszystko zależy. W Krakowie można wybrać się praktycznie w kilkadziesiąt różnych miejsc, choć niestety nie wszędzie można wszystko dostać. Do zakupu farb preferuję małe wyspecjalizowane sklepy. Moje typy to Multikolor przy Mazowieckiej i Drewmet przy Senatorskiej. W obu mają ogromny wybór, a obsługa jest fachowa i dowcipna.

Z kolei narzędzia ręczne kupuję raczej w sklepach budowlanych lub w sieci. Staram się zazwyczaj wspierać mniejsze biznesy, ale nie zawsze mam po drodze i nie zawsze jest tam taki wybór, jakiego bym sobie życzył. Warto próbować.

 

Po wielu godzinach (bo robione na raty) pracy.